Najkrótszy mecz tenisa w historii TOP 5 – czas trwania
Mecz zakończony po zaledwie 20 minutach gry.
Tenis przyzwyczaił fanów do wyczerpujących bojów, lecz najkrótsze pojedynki w historii udowadniają, że wynik może rozstrzygnąć się w zaledwie kilka chwil. Przyczyny tak nagłych rozstrzygnięć bywają różne: od nieszczęśliwych kontuzji i wycofań, po całkowitą deklasację rywala na korcie.
Te nietypowe momenty, choć stanowią margines profesjonalnych rozgrywek, niezmiennie budzą ogromne emocje i pozostają trwałym elementem tenisowego dziedzictwa.
Spektakle o tak skondensowanej dramaturgii nie są domeną wyłącznie niszowych imprez; zdarzają się na każdej arenie, wliczając w to prestiżowe turnieje wielkoszlemowe. Choć trybuny zasiadają do oglądania zaciętej walki punkt za punkt, nieprzewidywalność tenisa sprawia, że losy spotkania mogą zostać przypieczętowane, zanim na dobre zdąży ono nabrać tempa.
Przedstawiamy ranking pięciu najkrótszych spotkań w dziejach tenisa. Rzucamy światło na wyjątkowe okoliczności, które sprawiły, że zegar meczowy zatrzymał się znacznie wcześniej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać (wraz z relacjami wideo):
5. Iga Świątek pokonała Anastasię Potapovą (2024): 40 minut
Iga Świątek zapisała kolejną kartę w historii tenisa, deklasując Anastazję Potapową w 1/8 finału French Open. Wynik 6:0, 6:0 osiągnięty w 40 minut to statystyczny ewenement, który stawia Polkę w jednym rzędzie z Aną Ivanović (2008).
Świątek po mistrzowsku zneutralizowała trudne warunki atmosferyczne, narzucając styl gry, na który debiutująca w tej fazie turnieju Rosjanka nie potrafiła znaleźć odpowiedzi.
4. Steffi Graf pokonała Natashę Zverevę (1988): 34 minut
Niemiecka legenda, Steffi Graf, jest autorką jednego z najszybszych finałów w historii singla kobiet. W 1988 roku na paryskiej mączce zdeklasowała Nataszę Zwieriewą, wygrywając 6:0, 6:0. Choć oficjalny czas spotkania to 34 minuty, efektywna gra trwała o dwie minuty krócej.
Triumf ten otworzył Graf drogę do historycznego osiągnięcia – jako jedyna zawodniczka w historii skompletowała w jednym roku kalendarzowym Złotego Wielkiego Szlema, co na trwałe ugruntowało jej status jako jednej z najwybitniejszych postaci w dziejach sportu.






3. Jarkko Nieminen pokonał Bernarda Tomica (2014): 28 minut
Podczas turnieju Miami Masters w 2014 roku Jarkko Nieminen ustanowił rekord, którego nikt nie pobił do dziś. W meczu otwarcia pokonał Bernarda Tomica w rekordowym czasie 28 minut. Choć Australijczyk był po głośnym zwycięstwie nad Juanem Martínem del Potro, to kondycja i bezbłędna gra Fina okazały się decydujące.
To starcie przeszło do historii jako najkrótszy pojedynek w dziejach ATP Masters 1000, pokazując, że w profesjonalnym tenisie różnica poziomów może objawić się w najbardziej zaskakujący sposób.
2. Francisco Clavet pokonał Jiang Shana (2001): 25 minut
Hiszpan Francisco Clavet, znany z licznych zwycięstw nad liderami rankingu ATP, jest posiadaczem jednego z najbardziej niezwykłych rekordów w historii tenisa. Zawodnik, który w trakcie kariery ogrywał takie sławy jak Agassi czy Federer, w 2001 roku rozegrał najkrótszy mecz w dziejach męskich rozgrywek zawodowych.
W pierwszej rundzie Shanghai Open zdeklasował Jianga Shana, wygrywając w dwóch setach do zera w czasie zaledwie 25 minut. Wynik ten jest uznawany za najszybsze rozstrzygnięcie w formacie do dwóch wygranych setów w profesjonalnym tourze.
1. Susan Tutt pokonała Marion Boundy (1969): 20 minut
Rok 1969 przyniósł rekord, który do dziś widnieje w kronikach Wimbledonu. Najstarszy turniej tenisowy świata był wówczas świadkiem najkrótszego meczu w swojej historii. W starciu pierwszej rundy Susan M. Tutt potrzebowała zaledwie chwili (20 minut), by odprawić Marion Boundy. To wydarzenie, poprzedzone solidnymi wynikami zawodniczek podczas mistrzostw Surrey, pozostaje najszybszym rozstrzygnięciem, jakie kiedykolwiek odnotowano na kortach Wielkiego Szlema.
Wygrana 6:2, 6:0 w 20 minut była pokazem bezwzględnej skuteczności Tutt, jednak statystyki pokazują, że był to szczytowy moment jej występów w All England Clubie.
Zawodniczce z Leicester nigdy nie udało się powtórzyć tak przekonującego sukcesu w kolejnych fazach turnieju. Co więcej, historia zatoczyła koło już w następnym sezonie, kiedy to Susan Tutt padła ofiarą podobnej dominacji, przegrywając z Judy Dalton w stosunku 0:6, 0:6.



